Przez lata na własnej skórze doświadczałam, czym jest zorganizowany, bezkarny hejt w sieci. Teraz dostrzegam jak znaczący i systemowy jest to problem. 18 września podczas XIII Kongresu Kobiet Biznesu – Businesswoman Congress będę mówić o tym, jak anonimowe oszczerstwa odciskają piętno na przedsiębiorcach i dlaczego powinniśmy się zjednoczyć, żeby temu przeciwdziałać.

Liderzy firm w całym kraju doświadczają prześladowania

Gdy jako firma Eko Cykl zdecydowaliśmy się głośno powiedzieć „dość” i wejść na drogę sądową z portalem, na którym publikowane są anonimowe oszczerstwa pod pretekstem opinii, nie spodziewałam się, jak ogromna lawina ruszy. W odpowiedzi na naszą walkę zaczęłam otrzymywać dziesiątki wiadomości od innych przedsiębiorców. Ludzie pisali z wyrazami poparcia, ale też z przerażającymi, osobistymi historiami. Dla wielu z nich ten anonimowy lincz oznaczał paraliż rekrutacji, utratę kontrahentów, a nawet całkowitą ruinę biznesu. Co najgorsze, wielu z nich ten przewlekły, bezlitosny stres i poczucie absolutnej bezradności wobec nieusuwalnych kłamstw przypłaciło głębokim kryzysem zdrowia psychicznego.

Już niedługo będę miała okazję stanąć na scenie podczas XIII Kongresu Kobiet Biznesu – Businesswoman Congress, aby opowiedzieć o tej przemilczanej patologii.

Wielkie słowa, brudny biznes

W swoim wystąpieniu chcę pokazać hipokryzję, która stoi za tym procederem. Portale takie jak GoWork chętnie przywołują argumenty o „wolności słowa” „prawie pracowników do informacji”. I niestety nawet sądy często przychylają się do ich stanowiska. Tymczasem pod tym płaszczykiem kryje się cyniczny mechanizm generowania zysków z cudzego nieszczęścia. Zakłada się profile firm bez ich zgody, dopuszcza złośliwy, niezweryfikowany hejt, a następnie – pod presją wywołanego kryzysu wizerunkowego – oferuje się tym samym przedsiębiorcom płatne usługi poprawy wizerunku czy tzw. „Złote Profile”. To nie jest wolność słowa – to zwykły szantaż. Zastraszeni przedsiębiorcy często czują, że nie mają innego wyjścia i płacą.

Systemowa ślepota – hejt, o którym milczymy

Ponadto chcę zwrócić uwagę na problem znacznie szerszy. Jako społeczeństwo coraz lepiej rozumiemy niszczycielską siłę cyberprzemocy. Walczymy z hejtem wśród dzieci i młodzieży, współczujemy atakowanym dziennikarzom, aktorom czy politykom. Dlaczego więc milczymy, gdy ofiarą nienawiści staje się przedsiębiorca? Hejt wobec ludzi biznesu to nie tylko kwestia ich osobistego dobrostanu i zdrowia. To bezpośrednie uderzenie w wolność prowadzenia działalności gospodarczej i wolną konkurencję, które są jednymi z fundamentów naszego porządku prawnego. W obecnym systemie zniszczenie rzetelnego przedsiębiorstwa za pomocą armii anonimowych trolli lub botów jest dziecinnie proste – i może stanowić potężną, brudną broń w rękach nieuczciwej konkurencji.

Najbardziej zatrważające jest to, że polskie prawo pozostawia nas w tej walce zupełnie samych. Nie ma skutecznych przepisów chroniących przed zarabianiem na mowie nienawiści, ani mechanizmów pozwalających na szybką i skuteczną obronę dobrego imienia firm.

Czas najwyższy to zmienić. Nasza petycja do Prezydenta i Rządu to pierwszy krok, ale musimy zacząć o tym głośno mówić.

Do zobaczenia na Kongresie – pora nazwać rzeczy po imieniu i wspólnie zawalczyć o sprawiedliwość w polskim biznesie.