Kiedy ponad 20 lat temu zaczynałam prowadzić firmę, świat biznesu wyglądał inaczej. Nie chodzi tylko o rozwój technologii, globalizację i inne procesy rynkowe. Dziś, przy okazji Dnia Kobiet, chcę zwrócić uwagę na to, jak zmienił się sposób, w jaki postrzegane są kobiety — zarówno w społeczeństwie, jak i w środowisku zawodowym. Chcę też przestrzec przed osiadaniem na laurach. Stereotypy nie znikły całkiem i rolą liderów jest dbać o to, żeby kształtować kulturę pracy opartą na równości szans i rzetelnej ocenie wyników.

Kolosalna zmiana

Na początku mojej zawodowej drogi kobieta prowadząca firmę wciąż dla wielu była czymś w rodzaju wyjątku. Może tego już tak dobrze nie pamiętamy, ale społeczna wyobraźnia była pod tym względem co nieco zacofana. Kobieta w roli szefowej częściej musiała udowadniać, że zna się na finansach, negocjacjach, zarządzaniu ludźmi, że jest odporna na presję, podejmuje racjonalne decyzje. Mężczyźnie częściej przypisywano kompetencje z automatu, kobieta musiała je najpierw pokazać, obronić i jeszcze najlepiej zrobić to z uśmiechem, ponieważ jeśli była konkretna i stanowcza, łatwo przyklejano jej etykietę osoby trudnej.

Z perspektywy psychologicznej był to klasyczny przykład funkcjonowania stereotypów płciowych. Kobietom przypisywano cechy opiekuńcze, relacyjne, wspierające, a mężczyznom sprawczość, racjonalność i przywództwo. Takie przekonania realnie wpływały na decyzje rekrutacyjne, awanse, sposób oceniania pracy i poziom zaufania, jakim obdarzano liderów. Z perspektywy socjologicznej było to również zakorzenione w tradycyjnym podziale ról, w którym kobieta miała być odpowiedzialna za dom, rodzinę i emocjonalne zaplecze życia społecznego, a mężczyzna za władzę, zarabianie i publiczną widoczność. Nawet jeśli wiele osób deklarowało nowoczesne poglądy, praktyka często wyglądała inaczej.

Przez ostatnie 20 lat zaszła jednak ogromna zmiana. Kobiety są dziś znacznie bardziej widoczne w biznesie, polityce, nauce, mediach i nowych technologiach. Prowadzą firmy, zarządzają zespołami, budują marki, inwestują, tworzą innowacje i coraz śmielej zabierają głos w sprawach gospodarczych oraz społecznych. Co ważne, zmienił się także paradygmat oceny cech potrzebnych liderowi. Dziś znacznie częściej mówi się o przywództwie opartym nie tylko na sile i kontroli, ale również na empatii, komunikacji, zdolności budowania relacji i rozumieniu potrzeb ludzi. A to są kompetencje, które przez lata bywały lekceważone, bo kojarzono je z kobiecym stylem działania. Ironia losu polega na tym, że współczesny świat coraz bardziej potrzebuje właśnie takich umiejętności.

Kto “nosi spodnie”?

Zmieniło się też społeczne przyzwolenie na kobiecą ambicję. Jeszcze dwie dekady temu ambitna, nastawiona na rywalizację kobieta często była oceniana ostrzej niż ambitny mężczyzna. Dziś coraz częściej jest po prostu postrzegana jako profesjonalistka. Kobiety przestały przepraszać za to, że chcą zarabiać, rozwijać się, zajmować stanowiska kierownicze. Ale wciąż stereotypy tkwią w języku, w drobnych przejawach zakorzenionych uprzedzeń, z których możemy nawet nie zdawać sobie sprawy. Dziś rzadziej spotykamy się z otwartym kwestionowaniem kompetencji kobiet tylko dlatego, że są kobietami. Znacznie częściej mamy do czynienia z miękkimi barierami: z pomijaniem przy ważnych decyzjach, z mniejszą skłonnością do powierzania ryzykownych, ale rozwojowych projektów, z nierównym podziałem obowiązków opiekuńczych, z oczekiwaniem, że kobieta będzie jednocześnie skuteczna zawodowo, obecna rodzinnie, zadbana, cierpliwa i jeszcze psychicznie odporna.

Jak dbać o realną równość szans kobiet i mężczyzn?

Nie popieram pomysłu parytetu. Nie uważam, żeby mogło to trwale zlikwidować problem uprzedzeń i stereotypów. Jeśli zmiana jest narzucona odgórnie, wzbudza sprzeciw. Uważam, że najwięcej może zrobić mądre i świadome przywództwo. Liderzy powinni stale przyglądać się temu, jak naprawdę wyglądają awanse, wynagrodzenia i dostęp do rozwojowych projektów. Nie wystarczy deklarować równości. Trzeba badać dane, analizować decyzje i wyłapywać schematy, które działają na niekorzyść kobiet. Uprzedzenia – to wynika z mojego doświadczenia – nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Są ukryte w nawykach, skojarzeniach i „intuicyjnych” wyborach.

Ze społecznego punktu widzenia, potrzebujemy większego wsparcia dla rodzicielstwa rozumianego jako wspólna odpowiedzialność kobiet i mężczyzn. Dopóki opieka nad dziećmi będzie społecznie traktowana głównie jako kobieca sprawa, dopóty kobiety będą ponosiły większe zawodowe koszty macierzyństwa. W mojej rodzinie właśnie prawdziwe partnerstwo z mężem we wszystkich sferach życia było podstawą, na której oboje mogliśmy budować swój rozwój i sukces.

Co nas czeka?

Dziś inaczej wygląda też wychowanie, edukacja, wzorce w kulturze masowej. Dziewczynki powinny słyszeć (i słyszą), że mogą być odważne, decyzyjne i niezależne. Z kolei chłopcy coraz częściej rozumieją, że opiekuńczość, emocjonalność i współodpowiedzialność nie odbierają im siły ani męskości.
Jako kobieta, która od ponad 20 lat prowadzi firmę, mogę powiedzieć jedno: zmiana już się dokonała, ale nie zakończyła. Kobiety nie są dziś tam, gdzie były dwie dekady temu. Są silniejsze, bardziej widoczne, lepiej wykształcone, odważniejsze i mniej skłonne do godzenia się na role narzucone wyłącznie przez tradycję. Ale prawdziwa równość nie polega na tym, że kobieta może wejść do świata zaprojektowanego według dawnych męskich reguł i jakoś sobie poradzić. Prawdziwa równość zaczyna się wtedy, gdy wspólnie zmieniamy zasady tak, aby nikogo nie premiowały tylko dlatego, że od pokoleń do tego przywykliśmy. Tam, gdzie szanse są bardziej wyrównane, zyskują wszyscy. Firmy działają lepiej, przybywa innowacji, społeczeństwa są bardziej odporne na kryzysy. 

I dziś z okazji Dnia Kobiet życzę, by każda z nas mogła pełnić rolę taką, w jakiej czuje się spełniona i szczęśliwa – wszystkiego najlepszego🌷!